zapomniane – przypomniane

Dziś 1 stycznia, Nowy Rok, carte blanche…można rozpocząć nowe sprawy, nowe postanowienia. Moim postanowieniem jest zakończenie lub wyjaśnienie wszelkich starych spraw. Dlatego, to naprawdę dobry moment na krótki powrót do bloga. Obiecałam przecież, że rozwikłam kilka zawiłych kwestii. Muszę zatem wybrnąć z obietnicy lepiej lub gorzej, ale z fasonem 🙂

Co się teraz dzieje? Zimno, ciemno, do Maison daleko…rozpatrując ostatnie miesiące i patrząc z perspektywy czasu, pobyt w Ziemi Świętej, Izraelu, Palestynie, to był zdecydowanie najlepszy i najbardziej produktywny czas w moim życiu.

Stojąc 40 minut w korku na ulicy Milionowej i dojeżdżając ślimaczym tempem do ulicy Piotrkowskiej rozmyślam o arabskim stylu jazdy i nieustającym trąbieniu. Będąc w kościele wspominam paniczne poszukiwania mszy w obrządku katolickim i coniedzielne wyprawy do Bazyliki Narodów. Siedząc w pubie czy kawiarni przeżywam rozczarowanie, że nikt się nie dosiada. Uczestnicząc w treningach widzę oczami wyobraźni zajęcia prowadzone dla dzieci w YWCA. Widząc obchody Świąt Bożego Narodzenia wspominam pobyty w Betlejem. Wchodząc do siedziby Caritas od razu wizualizuję sobie w głowie recepcję w Caritas…Jerusalem. Nie wstając na czas do pracy,a potem latając jak nawiedzony myszoskoczek mówię sobie, że to nic w porównaniu do popłochu w jakim wyjeżdżałyśmy z Ramallah po niechlubnym zaspaniu. Sylwestrowe petardy od razu kojarzą mi się ze świętowaniem Ramadanu. Czasem jak się zapomnę, chcę zapytać „Monia, a co…” i wtedy olśnienie – jesteś w Łodzi kobieto, a Monika w Warszawie! No, ale zawsze mogę zadzwonić jak pojawi się sprawa życiowej wagi, wymagająca pilnej konsultacji eksperckiej, choćby jak ostatnie „problemy facebook’owe”:D ale to już nie jest to samo… Słysząc w radiu o problemach, zamachu czy zamieszkach w Jerozolimie od razu panikuję, że komuś z naszych znajomych coś grozi. Martwię się ciągłym konfliktem, sytuacją w Gazie, wzajemnymi negatywnymi relacjami między Palestyńczykami i Żydami oraz obecną nasiloną agresją wśród islamskich ekstremistów i wtedy…otrzymuję życzenia świąteczne od Muzułmanina! To taki dobry znak. Czas i odległość zatarły kontakt z częścią znajomych, jednak z dużą większością udaje się go utrzymywać. Ale o czym to rozprawiać, jak codzienne obowiązki i ciągła bieganina utrudniają kontakt nawet z przekochaną Monią…

Wymyśliłam, że w będę od czasu do czasu aktywizować mózgownicę i wracać pamięcią do jednego wybranego miejsca, gdyż pojawiły się głosy, że za mało opisów miejsc Ziemi Świętej. Może faktycznie koty i inne sprawy dość zdominowały treść bloga… Tym sposobem, opisując każde miejsce i dotrzymując obietnicy, wszystkie sprawy niewyjaśnione wyjaśnię…za jakieś 20 lat 🙂 ale będę się starać ze wszystkich sił.

Dziś zamarzył mi się powrót na Górę Oliwną…a zatem zapraszam, będziemy zwiedzać Bazylikę Narodów, inaczej zwaną Bazyliką Agonii.20140704_124052

 

Przepiękna Świątynia mieszcząca się przy ogrodzie Getsemani.

 

IMG_0627

 

IMG_0641

Wzniesiona na początku lat dwudziestych XX wieku w stylu bizantyjskim. Kościół, który mijałyśmy codziennie, czasem nawet kilka razy, ale zawsze lubiłyśmy przy nim przystanąć.

IMG_0644

 

IMG_0646

 

Na ścianach umieszczone były sceny z ostatnich godzin życia Jezusa Chrystusa. Stąd właśnie nazwa Bazylika Agonii, gdyż kościół ten ma upamiętniać miejsce modlitwy Jezusa przed aresztowaniem. Przed ołtarzem znajduje się biały kamień, który prawdopodobnie jest właśnie tą skałą, przy której Jezus modlił się w Ogrójcu.

IMG_0648

Miejsce niezwykle skłaniające do modlitwy, refleksji i zadumy…

 

A tak wyglądała droga do Bazyliki Narodów (osobiście wolę tę nazwę)…

IMG_0659

Warto jeszcze wspomnieć, iż obecnie nad Świątynią opiekę sprawują oo. Franciszkanie i wprowadzili reżim obowiązujący w kościele 😉 oto tablica witająca pielgrzymów przy samym wejściu:

IMG_0622

 

Kolejnym przystankiem będzie Getsemani i Grota pojmania… Jeszcze jedna sprawa! Żeby potem nie było! Większość tych pięknych zdjęć pochodzi z prywatnego albumu księdza Salvy z Francji, z którym zwiedzałyśmy niektóre miejsca i który był tak życzliwy, że zgodził się je nam udostępnić. Dziękujemy! 🙂