Burze…

Jestem tu! W religijnym centrum świata – Jerozolimie. Wróciłam, aby realizować projekt Wolontariat Polska Pomoc. Tym razem będzie to praca z osobami starszymi.

Dziś mija 6 dzień pobytu… i cóż o tych dniach mogę powiedzieć? Tak skrótowo: burza w każdej dziedzinie…

  1. Lot… przyjechałam na Lotnisko Chopina przed czasem (zero spóźnienia!), czekam…czekam…zaczęli wpuszczać do maszyniska, samolot powinien wystartować 15:55… mija 16… 16:15… a my siedzimy! Po chwili odzywa się pilot: „Właśnie kończy się pakowanie bagaży, zaraz będziemy ruszać. Przepraszamy za opóźnienia, ale dostaliśmy komunikat, że w Tel Awiwie panuje silna burza piaskowa i czekaliśmy na pozwolenie na start…warunki już się poprawiły, dlatego wyruszamy i będziemy informować na bieżąco, co się tam dzieje. Życzymy miłego lotu”. MIŁEGO LOTU???!!!! Chyba poszaleli!!! Nie lecę!!! Żadnych burz piaskowych, co to, to nie!!!

20150908_135453

Ale poleciałam… miało być dobrze… nie było!!! Podczas zbliżania się do lotniska znowu usłyszeliśmy komunikat, że warunki są „trudne” i nakaz zapięcia pasów bezpieczeństwa. Przez okienko nie widziałam nic! Zero świateł, żadnej łuny znad Tel Awiwu, nic! Tylko błyski. Samolotem szarpało i  kilkakrotnie podchodził do lądowania. I nic. Już myślałam „zginęęęę!”. Ale patrzę wokoło, ludzie raczej spokojni, nikt nie panikuje. Myślę sobie, co oni głupi są?? No i wylądowaliśmy 🙂 Z ponad godzinnym opóźnieniem.

2. Lotnisko w Tel Awiwie. Czyli temat rzeka. Nauczona poprzednimi doświadczeniami od razu ruszyłam do bramek kontroli paszportowej. Okazało się to nie tak proste jak myślałam. Nie dość, że trzeba przejść cały terminal, to ilość ludzi na lotnisku przerażała… momentami musiałam się przepychać. Wszystko dlatego, że od poniedziałku rozpoczyna się cykl żydowskich świąt trwających łącznie 3 tygodnie i kto może podróżuje do Izraela. Przy bramkach kontrolnych kłębił się tłum. Stanęłam w ogonku jednej kolejki do budki Foreign Passports. Czekam chwilę, a tu cyk i się zmienia na Israeli Passports. No to zmieniam kolejkę. Nie minęło 5 minut… ja patrzę, a tu stoję do Israeli Passports! W ten sposób zmieniałam kolejkę 3 razy… Końcowo prawie 90% budek oznaczono Israeli Passports, a tylko kilka przyjmowało osoby z paszportami zagranicznymi. Kolejki zrobiły się niebotyczne! Na szczęście stałam blisko początku. Po odstaniu jakichś 40 czy 50u minut moja kolej. No i wtedy się wszystko popsowało! „Cel wizyty: wolontariat” jeszcze nie zrobił specjalnego wrażenia. Pogrążyłam się stwierdzeniem: na 3 miesiące! Po zadaniu dodatkowych pytań przeurocza pani w okienku gdzieś zadzwoniła, po czym mi oświadczyła: na odbywanie wolontariatu potrzebna jest wiza! Daję ci pozwolenie pobytu na 1 miesiąc i musisz w tym czasie uzyskać przedłużenie. Koniec tematu. Potem się dowiedziałam, że i tak byłam „lucky” bo mogli mi dać pozwolenie tylko na tydzień.

I co teraz??? Miesiąc… fajnie, super. Tylko jednym z głównych warunków realizacji projektu jest jego długoterminowość, a więc pobyt i działania przez minimum 3 miesiące! Halo! Co ze mną będzie???

Trochę to wyjaśnię w następnym poście 😉

 


Projekt współfinansowany w ramach programu polskiej współpracy rozwojowej

Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

 Caritas_Poland_logo_duze_CMYK Polish aid

„Publikacja wyraża wyłącznie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP”.